Jak przebiega proces coachingu?
Prowadzony przeze mnie proces coachingu składa się zazwyczaj z 7 sesji. Sesja trwa od 1,5 do 3 godzin (zależnie od złożoności celów, tempa pracy). Pierwsze widoczne efekty coachingu pojawiają się zazwyczaj po 2-3 sesjach.
Przebieg procesu coachingu przedstawia poniższy rysunek. Obrazuje on zależność efektów coachingu od czasu jego trwania. Prosta 1 obrazuje liniowy przyrost efektów w tradycyjnym coachingu. Krzywa 2 obrazuje wykładniczy przyrost efektów w coachingu systemowym.
![]()
Rys. Proces coachingu.
Tradycyjny coaching polega na osiąganiu po kolei wszystkich celów. Stopniowo wypracowuje się kolejne rozwiązania, które przynoszą pożądane efekty.
Coaching systemowy polega na badaniu rzeczywistości i wyciąganiu z niej wniosków bez formułowania na bieżąco konkretnych rozwiązań (sposobów działania). Czyni się to, aby znaleźć mały element, który spowoduje duże zmiany. Ów element to tzw. „punkt przełomowy”. Jego osiągnięcie powoduje szybki wzrost pożądanych efektów. W coachingu jest on również nazywany „efektem dźwigni” – zmieniając mały element powodujemy duże skutki.
Po osiągnięciu punktu przełomowego, coaching systemowy przynosi o wiele szybciej pożądane efekty. Jednak przed jego osiągnięciem przynosi o wiele niższe efekty niż podejście tradycyjne.
Coaching tradycyjny pozwala zatem szybko osiągać małe efekty. Natomiast coaching systemowy pozwala osiągnąć bardzo duże efekty, ale w długim okresie czasu.
Bardzo niskie początkowe efekty w podejściu systemowym mogą spowodować znudzenie i rezygnację u osoby coachowanej. Może ona pomyśleć „Już tyle sesji minęło i nie ma żadnych efektów”. Aby tego uniknąć stosuję połączenie tradycyjnego i systemowego coachingu.
Do czasu osiągnięcia punktu przełomowego, czyli do chwili tpp, prowadzę tradycyjny coaching, który bada rzeczywistość, wyciąga wnioski i formułuje konkretne działania rozwiązania (sposoby działania). Dzięki temu podopieczny wypracowuje konkretne sposoby działania i widzi przyrost kolejnych efektów, gdyż wykonuje kolejne „małe kroki” w kierunku osiągnięcia celu. Przez to jest bardziej zaangażowany i zmotywowany.
Po osiągnięciu punktu przełomowego przechodzę na coaching systemowy. Wówczas przestaję zachęcać klienta do wykonywania owych „małych kroków” (formułowania konkretnych rozwiązań). Teraz klient zaczyna stawiać „duże kroki”. Mogą one zająć trochę więcej czasu niż małe, lecz teraz klient już akceptuje ten fakt. Po wykonaniu kilku „małych kroków” i zobaczeniu pierwszych efektów o wiele łatwiej jest mu wykonywać „duże kroki” i dłużej czekać na większe efekty.
Według mnie tak prowadzony proces coachingu jest najbardziej optymalny i efektywny. Pozwala szybko osiągnąć pierwsze (małe) efekty, jak i te drugie o wiele większe. Całość natomiast przebiega bardzo sprawnie i dynamicznie. Klient nie musi czekać na wielkie efekty, które „powinny pojawić się w przyszłości”. Od razu osiąga mniejsze efekty, które stopniowo rosną, aż do tych największych.
Po osiągnięciu najbardziej ambitnych celów, klient zazwyczaj zauważa, że coaching jest mu coraz mniej potrzebny. Tym samym w naturalny sposób proces coachingu zaczyna wygasać. Jest to bardzo dobra pora, aby zakończyć proces coachingu, albo wydłużyć odstępy między sesjami kiedy to klient dostrzega jeszcze drobne trudności.
W prowadzonym procesie coachignowym bardzo duży wpływ na szybkość pojawiania się kolejnych efektów ma sposób myślenia i działania klienta jak i coacha.
Polecam przeczytać artykuł: Myślenie i działanie w coachingu.
